Słucham:
Holst - The Planets - Mars, Jupiter, Saturn, Uranus;
Saint-Saens - Carnival of the Animals - The Elephant, Pianists, Fossils.
Przeczytałem:
Gordon - Medicus, Szaman, Spadkobierczyni Medicusa.
W tym Spadkobierczyni Medicusa + Uranus dały mi wizję tego co chcę w przyszłosci.
Zastanawiałem się nad medycyną sądową i neuro(logią/chirurgią) lecz wczorajsze programy na Discovery World (warto było siedzieć do 1) rozjaśniły mi umysł i jestem teraz pewien. Medycyna sądowa to jest coś co chcę robić. Nie będę przytaczał konkretnych argumentów, te zachowam dla siebie.
Chcę mieszkać w Australii. Tak około 30-50 km od Sydney. najlepiej przy lesie. Las, czerwono ceglasty dom, szklarnia, lamy, koń. Duże okna, kamienne podłogi, przestrzeń. Tam mówią innym trochę angielskim, ale to się utrze w czasie. jak do Anglii wyjeżdzają bez znajomości języka ;p
W weekendy jeździłbym nad ocean. Albo na pustynie. Albo jeszcze gdzie indziej. 2,7 os/km2.
I miałbym królową ;p I chodziłbym do opery ;D 35$ za bilet.
A plany na wakacje to: od jutra nauka z biologii i chemii, bieganie z Magdą, gra na skrzypcach które bardzo zaniedbałem przez rok szkolny, 2 tygodnie po 3 godziny angielskiego.
zło.
tuber parietale.
rosica.
dens serotinus.
cza-cza.
eh, mialem inaczej napisac.
1 komentarz:
ja nadal nie rozumiem jak można chcieć iść na medycynę sądową i fajnie jakbyś podał 10 mocnych argumentów ZA ;>
jedyne co mi przychodzi na myśl to może że dużo się zarabia,ale w stosunku do tego jak to może zrujnować psychikę nie wiem czy to dosyć silny argument.
moja wizja przyszłości nadal zamglona. nie widzę tam nic.
Prześlij komentarz